Górskie widoki Doliny i potoki Zalew soliński Ciekawe miejsca Fotografie 
 
Bieszczadzka ropa
365 kilometrów - od Limanowej do pokucjego Kocowa. Wydobycie ropy naftowej na skalę przemysłową rozpoczęło się od wynalazku lampy naftowej. Najpierw rozwijało się w Dołach Jasielsko Sanockich, a zwłaszcza w dolinach Borysławia, przez dłuższy czas omijało obecne polskie Bieszczady.  
Jedna z pierwszych kopalni powstała w okolicach Uharcach. W pierwszych próbach wykopaliskowych stosowano prymitywne metody wydobycia - kopano dół nawet do kilkunastu metrów i zbieraną w tym miejscu ropę wybierano wiadrami. W 1880r w Uhercach działało 9 takich szybów. Rocznie wydobywano z nich 120 ton surowca. 
   W roku 1882 Niemiec MacGarvey użył do tego żurawia napędzanego maszyną parową. 
W tym samym roku Anglik Isherwood prowadził poszukiwania na stokach Ostrego w okolicy Polany. 3 II 1833 dowiercił się do dużego źródła. Ropa gwałtownie wytrysnęła ze swych czeluści i zalała pola wpływając do potoku Czarnego i dopłynęła aż do Sanu. Mimo takiego  postępu kopalnie nie przynosiły spodziewanych zysków. W Polanie po raz pierwszy na ziemiach Polski podjęto z powodzeniem prób używania dynamitu do wydobywania ropy. To tutaj powstał jeden z pierwszych naftociągów w Galicji. Miał być doprowadzony do stacji kolejowej w Ustrzykach, lecz dotarł tylko do Czarnej. 
   Na początku XXw najstarsze kopalnie w Uhercach i Polanie zostały zlikwidowane. Rozpoczęto jednak wydobycie w innych regionach Bieszczadów. Przeniesiono się w okolice Rajskiego i Zagórza. Prowadzono też przetwórstwo. W Lesku działała destylarnia, a w Ustrzykach Dolnych dwie rafinerie. W latach 30-tych rozpoczęła działanie kopalnie w Czarnej - ona to w 1938r dostarczała 1900 ton surowca. 
   W okresie powojennym ropę wydobywano na niewielką skalę. 
Obecnie wydobywa się ją nadal w Rajskiem, Czarnej i Dwerniku, 
 
Narzekać czy nie?
Na pewno takie okoliczności sprzyjają przyrodzie, lecz szkodzą ekonomi. Lecz nie ma co narzekać. Gdyby w Bieszczadach była Ropa zjechało by się ty tysiące mądrych głów a Biesy musiały by się przenieść do miast i mielibyśmy niemałe zamieszanie. Taki stan zapewnia wiele atrakcji przyrodniczych, a Bieszczadom swój niepowtarzalny klimat.
 Kolejki?